Welcome, guest! Login / Register - Why register?
Psst.. new poll here.
Psst.. new forums here.
Microsoft is blocking us again (TY IP Reputation!) so just use oauth login instead. :)

Paste

Pasted as Plain Text by anonim ( 16 years ago )
Garven (42) napisał(a)... "*Był późny wieczór, ulice były oświetlane jedynie przez światła z okien domów w których ludzie jeszcze nie spali i blade światło księżyca. Idąc jedną z ulic miasta usłyszałaś dobiegające z niedaleka krzyki "Stój!", "Za nim!", "Łapać go!". Po chwili zauważyłaś biegnącego w twoją stronę zakapturzonego mężczyznę. Przebiegł on zaraz obok ciebie, skręcił w alejkę obok i wskoczył w beczkę na deszczówkę. Pewnie wydawało mu się, że beczka będzie pusta, w końcu nie padało już od dłuższego czasu ale mylił się co potwierdził plusk wody kiedy wskoczył do beczki. Zaraz po tym podbiegło do ciebie trzech strażników, jeden z nich odezwał się do ciebie * Nie widziała pani przebiegającego tędy elfa? *Zapytał. Dwaj pozostali strażnicy stali i rozglądali się do o koła z nadzieją, że zauważą gdzieś chowającego się przestępcę.*"

Semer (1866) napisał(a)... "*owego wieczoru Sem jak zwykle wybrała się na spacer w najdziwniejsze zakątki miasta. Wkrótce ni stąd ni zowąd usłyszała krzyki, a po chwili jakiś dziwny mężczyzna, zapewne jakiś rzezimieszek, niemal ją potrącił po czym wbiegł w ciemną uliczkę o której ona wiedziała iż jest ślepa. Zaśmiała się cichutko. Za moment jakiś głos zagrzmiał za jej plecami, tak że niemal podskoczyła. Odwróciła niemal mechanicznie głowę i ujrzała przed sobą dość wielkiego strażnika.* Elfa? To elf był? To coś mnie prawie przewróciło! *ze złością to rzekła, prawie wykrzyczała. Dobrze że jeszcze nóżką nie tupnęła bo straż by ją wyśmiała.* W każdym razie zdawało mi się iż TO pobiegło prosto... *warknęła do mężczyzny przed sobą i stała w miejscu do czasu aż się oddalą. Gdy już nadeszła odpowiednia pora chwyciła sztylet w dłoń i ruszyła w ślepy zaułek.* Taś taś słonko... Może coś za Ciebie dostanę... *zaczęła szeptać tak by tylko cel, a także kilka szczurów mogło ją usłyszeć.*"

Garven (42) napisał(a)... "*Elf wynurzył głowę z beczki i zobaczył kobietę idącą w jego stronę ze sztyletem* Heeej... Cokolwiek masz zamiar zrobić z tym sztyletem, myślę, że możemy to załatwić to w inny sposób *Powiedział, po czym spróbował wygramolić się z beczki. Wychodząc poślizgnął się i poleciał na ziemię, beczka wywróciła się na niego. Jeżeli jeszcze jakaś część jego ubrania była sucha to teraz na pewno już była przemoczona bo cała z woda z beczki wylała się na niego*"

Semer (1866) napisał(a)... "*kobieta zaśmiała się dość donośnie i przestąpiła kilka kroków na przód, nadal ze sztyletem w ręku choć trzeba przyznać iż ściskała go teraz jakoś lżej.* Załatwić w inny sposób? Ha! Ale w jaki mości panie? Toż za nic innego niż twoja głowa pieniędzy nie dostanę nieprawdaż? *nie oczekując odpowiedzi zbliżyła się jeszcze o kilka kroków, tak że po chwili słychać było nieprzyjemny plask jej butów o kałużę wody. Kucnęła naprzeciw niego i odezwała się szeptem.* No chyba że zaoferujesz mi więcej niż Ci co Cię ścigają... *zmrużyła lekko oczy i zaczęła nieznajomego uważnie świdrować wzrokiem, starając się zauważyć nawet najmniejsze drgnięcie jego postaci, bo kto wie czy jej nie zaatakuje?*"

Garven (42) napisał(a)... "*Elf wstał z ziemi po czym odezwał się do kobiety* Eee... Może... Może niepotrzebnie masz do wszystkiego takie materialistyczne podejście. Mogłabyś mnie na przykład puścić wolno tak z dobrego... *Po jej wzroku mężczyzna już wiedział, że nie ma sensu kontynuować tego zdania.* No dobrze, dam ci dwa razy więcej niż straż oferuje za moją głowę. Ale pieniądze będę miał dopiero pojutrze *To ostanie zdanie elf powiedział jakoś ciszej*"

Semer (1866) napisał(a)... "*również wstała i z lekkim chichotem patrzyła jak z elfa dosłownie strumieniami ścieka woda. W końcu jednak spojrzała nań tak poważnie jak tylko potrafiła.* Kpisz ze mnie marny rzezimieszku czy o drogę pytasz? Myślisz, że co? Że puszczę Cię wolno byś mi potulnie za dwa dni pieniądze przyniósł? *niemal warknęła na niego dlatego też zerknęła na chwilę w bok by ochłonąć trochę.* Czy ja wyglądam na tak naiwną? *spytała ciszej, nadal na niego nie patrząc. Następne zdanie praktycznie szeptem wypowiedziała.* Nie myśl sobie... Nie dostając twojej głowy, będę za tobą łaziła dopóty nie dasz mi tych pieniędzy, a po tygodniu... Po tygodniu twój czas na zapłatę się skończy, no chyba że wcześniej zapłacisz kochaneczku. *w końcu odwróciła się do elfa, a jej usta wykrzywił chytry uśmieszek.*"

Garven (42) napisał(a)... "Kochaneczku? Ehh.. nieważne. *Elf odgarnął mokre włosy z twarzy* Chyba naprawdę ci zależy na tych pieniądzach skoro masz zamiar za mną łazić przez tydzień. *Mężczyzna zaczął przeszukiwać swoje kieszenie, w końcu wyjął z wewnętrznej kieszeni swojego płaszcza zwój papierów. Elf rozwijał je jeden po drugim ale z żadnego z nich nie dało się nic odczytać, nie dlatego, że jest było tam ciemno ale dlatego bo atrament był rozmyty przez wodę. Złodziej rzucił papiery na ziemię* Tu już mi się raczej nie przyda. Teraz przydałoby się znaleźć jeszcze jakieś miejsce gdzie mógłbym się osuszyć. *Elf pomyślał chwilę po czym ruszył w kierunku bramy miejskiej. * Że też musiałem wpakować się w coś takiego w taką zimną noc. *Narzekał pod nosem.*"

Semer (1866) napisał(a)... "*Nawet nieboskłon był chyba przeciwko im bowiem nie minęło dziesięć minut a zaczęło powolutku kropić. Z czasem deszcz zyskiwał na intensywności. Skutkowało to całkowitym przemoczeniem dziewczyny, bo elf któremu pozwoliła iść pierwszemu i tak nie wyglądał na zbyt suchego wcześniej.* Bo pieniądze to przecież wszystko, jak żyć bez nich? *spytała od tak bo jakoś jej się to przypomniało po paru minutach milczenia.* W każdym razie im szybciej znajdziesz to złoto tym lepiej dla Ciebie. Żadnemu z nas myślę ta cała sytuacja się nie podoba... *zaczęła do niego przemawiać wyjątkowo monotonnym tonem głosu, a niech on się lepiej boi bo Semer może takie monologi prowadzić godzinami i wszyscy, co do jednego uważali to za wyjątkowe natręctwo.*"

Garven (42) napisał(a)... "*Elf jakby zignorował słowa dziewczyny, jedynie spojrzał się w niebo a na jego twarzy pojawił się wyraz twarzy jakby mówiący "Już gorzej być nie mogło". Kiedy znaleźli się dość blisko bramy miejskiej mężczyzna skręcił w jedną z alejek. Stanął w połowie długości uliczki, najpierw rozejrzał się dookoła, po czym kucnął i podniósł właz do kanalizacji. Z otworu dobiegały dźwięki płynącej w dużej ilości wody, to deszczówka, musiało się już jej tam zebrać całkiem sporo. Elf bez większego zastanowienia wskoczył w ciemność, zaraz po tym dało się usłyszeć głośny plusk.*"

Semer (1866) napisał(a)... *Cudowna pogoda... Cudowne towarzystwo... Dziewczyna warknęła cicho gdy elf ją zignorował, lecz postanowiła nie dać się ponieść emocjom za bardzo. Po chwili, gdy się zatrzymali z niemym zaciekawieniem obserwowała cóż to człowiek jego pokroju może robić. W końcu poniósł on właz do kanalizacji i wskoczył tam.* Ty chyba żartujesz?! *krzyknęła zaraz, gdy plusk usłyszała. Nie dała się jednak zniechęcić. Po dłuższej chwili zawahania, wpatrywania się w ciemne czeluści kanalizacji. W końcu odważyła się na to okropieństwo. Skoczyła do środka i z pluskiem upadła twarzą, a nawet całym ciałem, na coś mokrego.* Ała... *zareagowała z lekkim opóźnieniem bowiem nadal była w wielkim szoku po tym co zrobiła. Już czuła się obrzydliwie a to był dopiero początek.*

 

Revise this Paste

Your Name: Code Language: